Leżał na ulicy, ludzie przechodzili obojętnie. Obok puszczali „Światełko do Nieba”

10
Archiwum/podglądowe

Publikujemy list od czytelnika, który na naszą redakcyjną skrzynkę otrzymaliśmy dziś rano. To opis zdarzenia mającego miejscez zaraz po zakończeniu finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy i wypuszczeniu Światełka do Nieba. Okazuje się, że w dniu, kiedy większość z nas deklaruje empatię, w zderzeniu z realnym życiem górę niestety nadal czasem bierze znieczulica. List publikujemy w całości:

„Wczoraj po zakończeniu finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy i symbolicznym Światełku do Nieba razem z grupą znajomych szliśmy w stronę przystanku na ulicy 1 Maja. W pewnym momencie ujrzeliśmy mężczyznę przechodzącego przez jezdnię. Wszystko wydawało się normalnie, ale zauważyłem, że podchodzi do leżącego na ulicy innego mężczyzny, po czym zostawił poszkodowanego bez żadnej reakcji.

Podbiegliśmy do niego i próbowaliśmy nawiązać kontakt, zadając pytania. Na żadne z nich nie odpowiadał. Był przytomny. Oczy miał otwarte, ślinił się i trząsł z zimna. Na pierwszy rzut oka wyglądał, jakby dostał ataku padaczki. Po chwili stracił przytomność. Zadzwoniłem po pogotowie ratunkowe, opisując całą sytuację. Nakryliśmy mężczyznę naszymi kurtkami i kocem termicznym, który dostaliśmy od zatrzymanego przez nas przejeżdżającego kierowcy. Sprawdzaliśmy oddech. Nie było czuć od poszkodowanego alkoholu. Po paru minutach przyjechało pogotowie ratunkowe i zabrakło mężczyznę do karetki. Dojechał radiowóz policji i spisywał zeznania, lecz przestali, gdyż okazało się, że mężczyzna jest kompletnie pijany. Ku naszemu zdziwieniu zapytaliśmy funkcjonariusza, dlaczego w takim przypadku nie czuliśmy od niego woni alkoholu. Powiedział nam, że to przez mróz. Policjanci zabrali mężczyznę ze sobą.

Opisuję całą tą sytuację, jako przestrogę dla innych. Nie zostawiajmy poszkodowanych w takich miejscach. Nie bójmy się choćby spróbować udzielić pomocy. Miejsce, w którym leżał, nie było zbyt dobrze oświetlone i gdyby jechał jakiś samochód, mógłby zobaczyć mężczyznę za późno i skończyłoby się nieszczęściem”.

10 KOMENTARZE

  1. Mężczyzna był kompletnie pijany . Jak wyjeżdżalem z pod bloku to go widziałem jak przechodzi przez ulicę, był w takim stanie że myślę że nie wiedział jak się nazywa. Chwilę później pewnie się przewrócił. Jak jechałem autem to akurat przechodził więc było z nim ok, nie leżał. Szedł. Nie umiesz pić. Nie pij . Proste.

  2. Leżał na ulicy, ludzie przechodzili obojętnie. Obok puszczali „Światełko do Nieba”, czy ten tytuł ma coś sugerować?
    Można też tak: umierał na ławce z zimna a ludzie wracali z kościoła i obok trwała zabawa karnawałowa dla członków ONR.

Skomentuj