Koszmar we Wrocławiu. Zaksa przegrała z Treflem Gdańsk i nie obroni Pucharu Polski. ZDJĘCIA

2

Siatkarze Zaksy Kędzierzyn-Koźle nie obronią Pucharu Polski. W półfinale rozgrywek nasz zespół niespodziewanie przegrał z Treflem Gdańsk 1:3.

Spotkanie rozpoczęło się po myśli Zaksy. Kędzierzynianie szybko wypracowali sobie kilkupunktową przewagę i wydawało się, że nasz zespół nie będzie miał problemów z wygraniem seta. Gdańszczanie wykorzystali jednak chwilowy przestój naszego zespołu i zbliżyli się do ekipy Gardiniego na dystans jednego punktu. Obrońcy trofeum szybko otrząsnęli się i ponownie byli na prowadzeniu. W końcówce Zaksa w pełni kontrolowała sytuację na parkiecie i zasłużenie wygrała.

Początek drugiej odsłony to wyrównana gra z obu stron. Przy stanie 10:10 w polu zagrywki pojawił Mateusz Mika i Trefl zdobył cztery punkty z rzędu. W końcówce Zaksa zdołała odrobić część strat, ale w decydującym momencie celnie zaatakował Schulz i było 1:1.

Gracze znad morza kontynuowali dobrą grę w kolejnej partii. Nasz zespół dwukrotnie zdołał odrobić kilkupunktową stratę do rywala, ale w końcówce gra Zaksy całkowicie posypała się niespodziewanie to drużyna Andrei Anastasiego była na prowadzeniu.

Kibice Zaksy przecierali oczy ze zdumienia w czwartej partii. Zespół z Kędzierzyna-Koźla od początku grał bardzo słabo, co skwapliwie wykorzystywali rywale. Przy stanie 5:10 Buszka zmienił Szymura i już w pierwszej akcji zapunktował blokiem. Po chwili Zaksa odrobiła część strat i traciła do rywali już tylko punkt. Przy stanie 12:13 efektownym blokiem popisał się Szymura, a po chwili młody przyjmujący Zaksy sprytnie obił blok rywali i wyprowadził nasz zespół na prowadzenie. Od tego czasu w Hali Stulecia rozgorzała zacięta walka cios za cios. W końcówce górą byli gracze z Gdańska, którzy wygrali do 23 i wywalczyli tym samym przepustkę do jutrzejszego finału.

Zaksa Kędzierzyn-Koźle – Trefl Gdańsk 1:3 (25:19, 23:25, 23:25, 23:25).

2 KOMENTARZE

  1. Trefl to miało być „małe piwo przed finałem”,a tu BUM.To samo Skra myślała ,że finał sam się wygra.Moim zdaniem to po pierwsze duży spadek formy, a po drugie ale chyba bardziej znaczące to zlekceważenie rywala!!!

Skomentuj