Innowacje i powrót do transportu rzecznego. Rozmowa z Kamilem Bortniczukiem z zarządu Grupy Azoty ZAK S.A.

0
Kamil Bortniczuk z zarządu Grupy Azoty ZAK S.A.

Dla największego pracodawcy w regionie najbliższe miesiące będą czasem wytężonej pracy nad budową Centrum Badawczo-Rozwojowego. O kierunkach rozwoju, powrocie do transportu śródlądowego i bieżącej sytuacji w firmie rozmawiamy z Kamilem Bortniczukiem, członkiem zarządu Grupy Azoty ZAK S.A.

– Niedługo minie sześć miesięcy od kiedy został pan powołany do zarządu Grupy Azoty ZAK S.A. To dobry moment na podsumowanie. Jak czuje się pan w Kędzierzynie-Koźlu?

– W Kędzierzynie-Koźlu czuję się bardzo dobrze. Powrót na Opolszczyznę to dla mnie także powrót do pełni życia rodzinnego. Praca w Warszawie wiązała się z rozłąką. Jeżeli chodzi o wymiar zawodowy, poznałem tu wielu kompetentnych ludzi. Zakład dysponuje bardzo oddaną i dobrze przygotowaną kadrą, czego najlepszym dowodem jest jego historia – od 70 lat działa bez zarzutów.

– W ostatnich miesiącach w ZAK nie tylko bardzo dużo mówi się o innowacjach, ale też są one intensywnie wdrażane. Pracownicy bądź osoby przyglądające się spółce mogą czasem zastanawiać się, jaki jest cel takich działań i co tak naprawdę oznacza innowacyjność w przemyśle. Z pozoru przecież podstawowy zakres produkcji w zakładzie jest niezmienny.

– Pracujemy nad innowacjami właśnie po to, aby z perspektywy zwykłego pracownika pozornie nic nie zmieniało się w jego pracy. Produkcja powinna być zabezpieczona w długiej perspektywie, tak samo jak zbyt na nasze produkty. To podstawowe warunki do spełnienia, jeśli chcemy, aby firma nadal oferowała bardzo wiele dobrze płatnych, stabilnych i bezpiecznych miejsc pracy. Musimy podążać za zmianami technologicznymi i wymogami stawianymi przez klientów. Funkcjonujemy na otwartym rynku, nie mamy monopolu na nawozy w Polsce, a już tym bardziej na chemię organiczną. Aby nadążać za oczekiwaniami rynku, musimy prowadzić prace badawcze, ulepszać nasz produkt i oferować to, czego oczekują klienci.

– Mówimy o zmianie i ulepszaniu już produkowanych nawozów, czy też podążaniu  w kierunku specjalizacji i produkcji dedykowanej konkretnemu odbiorcy?

– Obecnie nawozy masowe wciąż dominują na polskim rynku, choć obserwujemy, że rolnicy coraz częściej odchodzą od nawozów granulowanych na rzecz nawozów płynnych. To, że produkujemy RSM jest właśnie elementem innowacji, które kiedyś wprowadzono w naszym zakładzie. Nawozy specjalistyczne to nasz najświeższy projekt, na którego realizację otrzymaliśmy dotację z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju w ramach programu sektorowego Innochem. Rolnictwo, tak jak inne branże gospodarki, zaczyna się bardzo mocno specjalizować. Pod konkretny grunt i uprawę rolnicy będą oczekiwać właściwej mieszanki nawozowej z odpowiednią formą aplikacji. My chcemy odpowiedzieć na te potrzeby. Jeżeli chodzi o chemię organiczną, to polski i europejski ustawodawca coraz wyżej stawia poprzeczkę w zakresie wymogów środowiskowych. Chcemy produkować coraz lepsze i czystsze pod względem chemicznym produkty, a to nie będzie możliwe bez prowadzenia badań i wdrażania innowacyjnych rozwiązań.

– Wspomniał pan o Innochemie, dzięki któremu ZAK zdobył wysoki grant. Jak w praktyce będzie wyglądała jego realizacja?

– To grant, który zdobyliśmy dzięki pracy naukowców z naszego wrocławskiego biura. Cały projekt opiewa na kwotę 10 milionów złotych. W jego ramach będziemy prowadzili badania nad pozyskaniem nawozów specjalistycznych z półproduktów pochodzenia naturalnego. Oczekujemy, że efektem działania będzie też opracowanie pokaźnej gamy produktów BIO, które pozwolą naszym rolnikom na prowadzenie certyfikowanych upraw. Po uzyskaniu technologii będziemy chcieli złożyć kolejny wniosek o dofinansowanie, tym razem na instalację pilotażową, aby wyniki naszych prac przekuć w produkt rynkowy, który będziemy mogli sprzedać i na nim zarabiać.

– Czy ten projekt łączy się z planami uruchomienia Centrum Badawczo-Rozwojowego?

– Wszystkie nasze projekty łączą się z planami utworzenia centrum badawczo-rozwojowego, które ma stanowić zaplecze infrastrukturalne do prowadzenia projektów typowo badawczych. Projekt budowy CBR jest tym bardziej ważny, że obecnie dużym przedsiębiorstwom trudno pozyskiwać środki europejskie na poprawę infrastruktury. Udało nam się to jako nielicznym w Polsce, a dzięki temu w przyszłości będziemy mogli prowadzić więcej badań i będą one dla nas tańsze, bo prowadzone w dużej mierze własnymi siłami.

– Do tej pory mówiło się, że ZAK stoi na dwóch nogach: nawozowej oraz alkoholi OXO. Chyba można powiedzieć, że obecnie tworzona jest trzecia noga – badawcza.

– Podstawą naszej działalności pozostaje produkcja nawozów oraz segment alkoholi OXO. Nie oczekujemy, że CBR będzie bezpośrednio generował zyski dla zakładu, bo nie takie jest przeznaczenie ośrodków badawczych. Za to efektem prac naszych naukowców ma być wzmocnienie dotychczasowej działalności, a także opracowanie produktów, które w przyszłości mogą stanowić ważną gałąź naszej produkcji, a to już będzie stanowić wymierne zyski.

– Kto znajdzie zatrudnienie w CBR? Będziecie posiłkować się obecnymi pracownikami firmy, czy też poszukiwać wysoko wyspecjalizowanych naukowców, aby to oni prowadzili badania?

– Kręgosłupem będą pracownicy, których mamy w Departamencie Innowacji. Chcąc prowadzić więcej badań będziemy jednak potrzebowali wzmocnienia kadry. W związku z tym opracowujemy w oparciu o nasze służby personalne, jak również we współpracy z Instytutem Ciężkiej Syntezy Organicznej, program pozyskiwania studentów czwartego i piątego roku na kierunkach, którymi jesteśmy zainteresowani. Studentów zaprosimy na płatne praktyki, w ramach których będą mogli ukierunkować  swoje prace magisterskie pod interesujące nas tematy. Następnie najlepszych zatrudnimy, stwarzając im jednocześnie warunki do kontynuowania kariery naukowej w ramach doktoratów wdrożeniowych.

– Doktorat wdrożeniowy, czyli taki, którego efektem jest możliwość zastosowania pracy naukowej w praktyce przemysłowej?

– Taki jest nasz główny cel. Praca naukowa ma odpowiadać na konkretne zapotrzebowanie przemysłu. Atutem takiego rozwiązania jest to, że młodzi ludzie mogą pracować i realizować się naukowo. Dodatkowo państwo dopłaca każdemu doktorantowi 2,5 tysiąca złotych w ramach stypendium.

– To chyba zasadnicza zmiana, jeżeli chodzi o pojmowanie nauki i funkcjonowania sfery gospodarczej. Przez wiele lat można było odnieść wrażenie, że świat nauki funkcjonował sobie, a gospodarka sobie. Nie zawsze udawało się połączyć te dwie sfery.

– To zupełna nowość, która ma przybliżyć przemysł do nauki. Dotychczas mniejsi i więksi pracodawcy mówili, że absolwent studiów wyższych potrzebuje roku lub dwóch doświadczenia bezpośrednio na produkcji, aby mówić o nim jako o pełnowartościowym pracowniku. Dzisiaj oczekuje się tego, że szkolnictwo wyższe będzie przygotowywało gotowe i kompetentne kadry dla gospodarki.

– To nie jedyne związki ZAK z edukacją. Od lat spółka aktywnie wspiera naukę także na niższym poziomie – mówimy tu o technikum chemicznym w Zespole Szkół nr 3 w Sławięcicach oraz wsparciu dla Zespołu Szkół Żeglugi Śródlądowej. To sposób na to, aby w przyszłości zapewnić sobie bezpieczeństwo kadrowe?

– Nasze zaangażowanie w pomoc społeczności lokalnej, a także samorządom,  ma podwójny charakter. Po pierwsze, jest to element naszej odpowiedzialności społecznej. Jesteśmy największym pracodawcą w okolicy i mecenasem wielu przedsięwzięć. To, co robimy, jest również wyrazem odpowiedzialności za przyszłość naszych zakładów. Zdajemy sobie sprawę z tego, że już niedługo to kapitał ludzki będzie najbardziej pożądanym i najtrudniej osiągalnym dobrem w Polsce.

– O ile wsparcie kształcenia chemicznego nie może dziwić, to zaskoczenie może budzić zaangażowanie ZAK w kształcenie uczniów technikum żeglugi śródlądowej.

W przeszłości korzystaliśmy już z żeglugi śródlądowej jako drogi transportu naszych produktów. Mamy własny port i połączenie z Kanałem Gliwickim. Zestawiając to z bardzo dużymi i konkretnymi planami rządu w zakresie użeglowienia Odry od Gliwic i Kędzierzyna-Koźla aż po Bałtyk, chcemy włączyć się w te plany i wykorzystać szanse biznesowe, które stają przed nami w związku z realizacją rządowych planów. Bardzo chętnie korzystalibyśmy z dobrodziejstw żeglugi śródlądowej w transporcie surowców do nas, jak i transportu naszych produktów do klientów. Już dziś musimy myśleć o kadrach, które będą potrafiły obsłużyć transport wodny.

Myślę, że mieszkańcy Kędzierzyna-Koźla powinni trzymać kciuki za plany rządu. Żegluga śródlądowa przez dziesięciolecia była w naszym kraju zaniedbywana. Umiejscowienie Kędzierzyna-Koźla na samym początku tego łańcucha logistycznego w połączeniu z bliskością autostrady i infrastrukturą kolejową może uczynić z miasta bardzo poważny węzeł logistyczny na mapie kraju, co przełoży się na rozwój gospodarczy całego regionu.

– Wspominał pan o porcie na terenie ZAK i prowadzącym do niego Kanale Kędzierzyńskim. W jakim stanie znajduje się ta infrastruktura?

– We współpracy z Regionalnym Zarządem Gospodarki Wodnej zbadaliśmy nasz kanał. Ekspertyza wykazała, że nadaje się on do spławiania barek. My natomiast dbamy o to, by nabrzeże nie niszczało – jest ono w dobrym stanie. Jesteśmy jednak świadomi, że wraz z konkretyzacją rządowych planów inwestycyjnych, będziemy zobowiązani również do poprawy własnej infrastruktury, choćby w obszarze możliwości załadunku i rozładunku odpowiedniej ilości towaru na barki.

– W ostatnim czasie pojawiła się informacja, że ZAK planuje testowy transport nawozów barką.

– Być może uda nam się to zrobić jeszcze we wrześniu. Chcemy spławić barkę z 400 tonami naszych produktów aż do ujścia Warty. To równowartość około 15 załadowanych tirów. Przy obecnym stanie Odry, zwłaszcza na odcinku od Brzegu Dolnego do ujścia Warty, będzie to wymagało podjęcia pewnych zabiegów, ale przy odpowiednich uzgodnieniach jesteśmy w stanie to zrobić.

– Teraz transport testowy, a w przyszłości równoważnik dla transportu samochodowego i kolejowego, na których dziś opiera się logistyka firmy?                       

– Bardzo byśmy sobie tego życzyli. Transport śródlądowy jest najbardziej ekologiczny, ekonomiczny i bezpieczny.

– Zmieńmy nieco temat. Słyszeliśmy, że jest pan miłośnikiem sportu i zagorzałym kibicem. ZAK aktywnie wspiera drużynę ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, a także inne zespoły, takie jak młodzież z Chemika. Miał pan okazję dopingować naszych siatkarzy?

– W ramach społecznej odpowiedzialności chętnie wspieramy wiele inicjatyw lokalnych, nie tylko te sportowe. Staramy się wspierać wszystkie środowiska, które współtworzą nasi pracownicy. Oczywiście uczestniczyłem w kilku meczach ZAKSY, nawet w czasach, kiedy nie pełniłem jeszcze funkcji w Grupie Azoty ZAK S.A.

– Jako główny sponsor siatkarskich mistrzów Polski ZAK w dużej mierze utrzymuje klub. W tym roku ZAKSA ponownie zagra w Lidze Mistrzów, co wiąże się z dużymi wydatkami.

– Mogę obiecać, że wymiar naszego wsparcia nie będzie mniejszy niż w ubiegłym sezonie. Wynik sportowy jest sprawą otwartą. W Polsce jest kilka silnych drużyn dysponujących budżetami co najmniej równymi ZAKSIE, które również mają duże ambicje. Dopiero parkiet zweryfikuje, kto będzie najlepszy. Cieszymy się z wyników osiągniętych w dwóch ostatnich sezonach i będziemy walczyć o trzeci tytuł. Także sportowe emocje na najwyższym poziomie możemy zagwarantować, co z pewnością ucieszy wszystkich kibiców naszej drużyny.

Rozmawiali: Grzegorz Stępień, Leszek Pietrzak

Skomentuj

Udowodnij, że nie jesteś robotem i rozwiąż zadanie :) *