Gorzka porażka Zaksy. Mistrzowie Polski przegrali po tie-breaku z Treflem Gdańsk

1

Zaksa Kędzierzyn-Koźle doznała czwartej porażki w tegorocznym sezonie ligowym. Mistrzowie Polski przegrali w hali Azoty z Treflem Gdańsk, choć prowadzili już 2:0.

Losy pierwszego seta rozstrzygnęły się już na jego początku. Gospodarze bardzo szybko wypracowali sobie bezpieczną przewagę i do końca kontrolowali przebieg wydarzeń na boisku. Świetnie w ataku grał Maurice Torres, z dobrej strony pokazali się również obaj przyjmujący i bezradni goście przegrali do 18.

Zdecydowanie ciekawsza była druga partia. Po kilku wyrównanych wymianach do głosu doszli gdańszczanie, którzy wypracowali sobie trzypunktową przewagę. Nasz zespół zdołał jednak szybko wyrównać, w czym duża zasługa Mateusza Bieńka. W końcówce środkowy Zaksy ponownie dał o sobie znać, w decydującym momencie kędzierzynianie zdobyli cztery punkty z rzędu i wyszli na prowadzenie. Gracze Trefla walczyli ambitnie, ale ostatecznie przegrali do 23.

Początek trzeciej partii to niemrawa gra po stronie gospodarzy, co skwapliwie wykorzystali gdańszczanie, którzy objęli prowadzenie. Zdobywcy Pucharu Polski pokazali, że nie zamierzają oddawać meczu bez walki i po dobrej grze zwyciężyli do 19.

Przez cały czwarty set kibice zgromadzeni w hali Azoty oglądali bardzo zacięty pojedynek. Kędzierzynianie zdołali osiągnąć niewielką przewagę, ale goście odrobili straty. W końcówce Bieniek został zablokowany i goście wyszli na dwupunktowe prowadzenie (20:22). Przy stanie 21:23 asa zaserwował Mateusz Mika, a po chwili punkt zdobył Artur Szalpuk i gdańszczanie wygrali do 21, doprowadzając do tie-breaka.

Piąty set rozpoczął się koszmarnie dla naszej drużyny. Goście prowadzili już 1:5, gdy o czas poprosił trener Gardini. Przerwa podziałała motywująco na nasz zespół, który odrobił część strat. Drużyna z Pomorza nie zamierzała jednak wypuszczać zwycięstwa z rąk, gdańszczanie grali uważnie i wygrali do 11. Dla Zaksy to czwarta porażka w tegorocznych rozgrywek, kędzierzynianie już wcześniej zapewnili sobie awans do fazy play-off z pierwszego miejsca.

1 KOMENTARZ

Skomentuj